Tags

Dancing_one.jpg

Dancing one/ Tańcząca, acrylics on paper 2014

 

Dziś zapraszam do przeczytania tekstu napisnego przeze mnie we wrześniu 2013 roku, podczas emigracji w Edynburgu, krótko po wyjściu ze szpitala.

Post ten ukazał się na moim blogu “Między Drzewami”, który tworzyłam w latach 2012-2014.

Smacznego czytania!

Kto ma odwagę wejść w ciemność? Kto ma odwagę zanurzyć się w noc? Kto ma odwagę pogrążyć się w sobie, w oczekiwaniu na powitanie światełka jutrzenki? Kto ma odwagę zanurzyć się w otchłani morza, zejść na dno oceanu i poddać się temu, co jest? Kto ma odwagę zaakceptować ciemność i utożsamić się z nią?

Kobieta.

Skąd kobieta czerpie taką moc?

Z wiary, nadziei i miłości. Z wiary, że zostanie zaopiekowana. Z nadziei, że przyjdzie poranek. Z miłości do światła.

Księżyc, ciemność i noc, yin – kobieta.

Słońce, światło, dzień, yang – mężczyzna.

Proste? :)

Kobiety w dzisiejszych czasach boją się swojej Siły, a mężczyźni boją się kobiet, więc próbują je zdominować. Jak długo kobieta boi się swojej Siły, tak długo będzie poddawała się męskiej dominacji.

Dopóki kobieta nie zobaczy, że jest także Wiedźmą, Czarownicą i Ciemnością, tak długo będzie się bała patrzeć w lustro i będzie malować swoje oczy, zamiast w nie spojrzeć.

Kobieta, która nie zna swojej ciemnej strony, nie zna swojej siły, nie zna siebie i sobie nie ufa. Kobieta to nie tylko reprezentantka ciepła, domowego ogniska, energii dawania, karmienia, opiekowania się życiem. Kobieta to również destrukcyjny aspekt boskości, Kali, Durga. Ta, która niszczy, zadaje śmierć. Taka jest moc kobiety.

Kobieta boi się swojej mocy, bo boi się wejść w do swych ciemnych jaskini. Boi się, bo instynktownie wie, jak wielka jest siła niszczycielska. I tak my kobiety tłumimy nasze tak zwane negatywne uczucia, gniew, pożądanie, nienawiść. Zakopujemy je i myślimy, że umarły. Zakopujemy część siebie, mając nadzieję, że umrze.

Ale ta część żyje. I przychodzi dzień, w którym domaga się powstania z martwych.

Gdyby kobieta nie miała w sobie wiary, nadziei i miłości, nie mogłaby widzieć w sobie tych negatywnych cech.

Intryguje mnie to, nigdy tego nie rozumiałam, buntowałam się: dlaczego aspekt męski jest reprezentowany przez słońce, jaźń, aktywność, dzień, a kobiecy przez księżyc, bierność, uległość, smutek, zimno? Powoli zaczynam czuć, że one bez siebie istnieć nie mogą. Żyjemy w dualistycznym świecie stworzonym przez umysł (polecam nauki Sri Ramana Mahariszego tym, którzy chcą się temu bliżej przyjrzeć). Bez ciemności nie ma światła, bez światła nie ma ciemności.

Lecz cała reszta jest oceną.

Kiedy światło obejmuje ciemność, ciemność znika.

Kto ma odwagę umrzeć?

PS. Wszystkim tym, którzy się o mnie martwią, bo mnie nie rozumieją, chcę powiedzieć: nie martwcie się. Nie wybieram się na drugą stronę. Już tam byłam ;) Wiele razy powtarzałam po Macieja śmierci: śmierć nie jest rozwiązaniem. To, czego nie rozwiążesz tutaj, weźmiesz ze sobą dalej. Śmierć nie rozwiązuje tego, nad czym pracujesz. Po prostu zabierasz to ze sobą do następnej inkarnacji. Kto nie ma odwagi umrzeć, nie ma odwagi żyć. Nie mam tu na myśli śmierci ciała, ale śmierci tego w nas, co ma umrzeć, abyśmy mogli w pełni cieszyć się życiem.

Advertisements