Tags

Kiedyś chciałam,
żeby moje życie było kwadratowe. Równo przycięte.
Miało być tak, jak sobie wymyśliłam
stąd odtąd, odtąd dotąd.
Szarpałam i krzyczałam,
przeklinałam i się bałam,
a nade wszystko oceniałam:

“To brzydkie, a to nie takie,
to głupie, a to nijakie”,
tak sobie non stop wybrzydzałam.

Lecz życie za nic miało me utyskiwania,
powiedziało: weź się ty Narlochowa do prania,
zrób porządek , wywal stare, i se wybierz nową miarę!

Najpierw się na życie wkurzałam,
ale w końcu jego rady posłuchałam.
Dookoła patrzę –
a tu:
tyle różnych figur zewsząd się wyłania,
dużych, małych, silnych, słabych,
grubych, chudych i innych ciekawych!

A one wszystkie… pod centymetr nijak!
W żadne ramki sie nie mieszczą,
tylko moje oczy pieszczą!
Życie dobrą radę dało:
bierz co chcesz, gdy jest ci mało!
I kanciaste, i okrągłe,
także  wszystkie wielokątne!

Oczy przecieram, ledwie im wierzę:
O matko! tyle fajnego dookoła!
To ja dam se siana, już więcej nie mierzę…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements