Tags

2

Przytulnie mi
w Sobie
w moim ciele
(nawet chorym na grypę)
w deszczu i chmurach za oknem
– tutaj jest ciepło, zapaliłam świeczki,
do wazonu włożyłam wiosenne kwiaty,
raczę się zapachem tybetańskich kadzideł,
zaparzyłam herbatę nie-dla-dwojga.

Jest Cisza.

Jest mi dobrze.

Cisza prawie niezakłócona –
a to, czego kiedyś tak bardzo nie lubiłam:
żal, nienawiść, bezsilność,
znalazły swoje miejsce
we mnie. Nie odtrąciłam niczego.

Oddycham z trudem,
katar zatkał mi nos. Nie mam wobec tego żadnych
obiekcji.

Dostaję kolejnego mejla od kogoś,
kto strasznie potrzebuje mnie mieć,
bo nie ma siebie.

Ja siebie mam
coraz więcej każdego dnia.
Pozwalam sobie na luksusy i o zgrozo!
pragnę ich więcej.
Więcej szczęścia w każdej postaci.
I – o zgrozo, ojcze, nieba – poczucie winy
chowam do kieszeni i moszczę na wełence,
którą zebrałam podczas ostatniego spaceru w górach.
I mówię: jesteś KOBIETĄ,
która przez wieki czuła się winna,
że za mało żyje
dla innych.

Ta kobieta zmartwychwstaje
we mnie.
Poję ją ziołową herbatą. Na mejle nie odpisuję. Telefon wywaliłam.
Idzie nowe.

Nadal mi przykro, że nie dam rady udowodnić i przekonać
wszystkich o mej najświętszej racji.
Więc tupię sobie nogą i bębnię palcami o stół.
I popijam herbatę. Ja – zmartwychwstała kobieta.

Zanim odwrócę się na zawsze plecami,
tak jak Ty to robisz wiele razy,
zanim oczy niedokochanego dziecka
popatrzą w inną stronę –
jeszcze pozłorzeczę, jeszcze się nacholeruję,
wiem, że nie zrozumiesz,
łatwiej ci pukać palcem w czoło.
Jeszcze się nakrzyczę.
Jeszcze potrzebuję.

Wczoraj zauważyłam swoje nieustannie podniesione ramiona –
to gest obrony czy ataku? Kto będzie następną
ofiarą? Entliczek, pentliczek… na kogo wy-pa-dnie!

Mnie wypadły z rąk…
karty przetargowe.
Za Twoją miłość oddam godność.

Na szczęście
zdarzyło się kiedyś,
że mi odbiło.
Świat stanął do góry nogami.
Gdy się obudziłam, nie było już nikogo.

Nie było Was przy mnie! Nie było Ciebie! Więc czego chcesz teraz? Jest już za późno
i punkt przyjmowania zażaleń i podań zamknęłam.
Podania o miłość.Pisałam ich wiele i wysyłałam pocztą poleconą.
Odpowiedzi nie nadeszły. Może ktoś
zginął na wojnie?
Czyja to była wojna? I o co?
Pamiętam tylko krzyki i strzały. Zabójstw było wiele.

Ta Cisza teraz
– prawie niezmącona
pamięcią.


Napisany w 2014 roku.

Advertisements